Po całej nocy nie przespanej Harry poszedł się położyć , ale ciągle był myślami przy Draco a nie umiał mu pomoc bo nie chciał się narzucać, wiedział że jest za wcześnie, a po drugie obiecał Hermionie i rudzielcowi Ronowi że spróbuje być z dziewczyną ale to nie było takie łatwe,ale tak naprawdę się bał że ją zrani że ona się dowie naprawdę kim jest?
A Ginny uważał tylko za przyjaciółkę nie chciał jej ranić mówiąc to bo wiedział ze ona jest w nim zakochana i nie widzi po za nim świata . I usnoł, zerwał się z łózka o godz 20 przespał cały dzień i zdał sobie sprawę że musi iść pogadać z Dyrektorem Albusem na temat domu do którego należy.Ubrał szybko swoje szaty i zeszedł na du do wspólnego pokoju Gryfonów nikogo tam nie było oprócz Rona i Ginny ,Ron sie uśmiechnął przywitał się z Harrym jakoś tak oschle inaczej niż zawsze, Ginny podbiegła do Harrego Namiętnie go pocałowała Harry się oderwał . I zdziwiony zapytał się - co ty wyprawiasz?
młoda ruda dama spojrzała podejrzliwe i zaczęła się jąkać
-no bo no przepraszam no bo my chyba jesteśmy.. jesteśmy
Harry się wydarł
-no dokończ wreszcie bo nie mam czasu
-no bo no przecież chyba jesteśmy razem czy nie ?
Ginny patrzyła na niego podejrzliwe
Harrego i Rona wmurowało
Ron po paru min odezwał się
-Jest coś o czym ja nie wiem że ty i moja siostra i ze dowiaduje się jako ostatnio co to mam znaczyć
-Ron to nie jest tak do końca zaczął się tłumaczyć Harry
-no to jak to jest wybuchnął gniewem Ron
-No słucham
-No bo przegadałam z twój siostra cała noc ale ja jej nie kocham traktuje jak przyjaciółkę a ona sobie coś wyobraża bóg wie co
Ron się na niego popatrzył i odszedł nie chciał tego słuchać.
Harry popatrzał na niego z pogardą myśląc nie chcesz to nie a idź sobie
wyszedł z pokoju wspólnego i poszedł prosto do Gabinatu Dumbeldora
podał hasło ,, cukierkowy cynamon,, i skierował się na kręcone schody wiodące prosto do Gabinetu Albusa D. zapukał i wszedł.
Albus popatrzył na niego zaskoczony
-Pan Potter co cie tu do mnie sprowadza? zaskoczony
-no bo proszę profesora bo jest taka sprawa
-Nie teraz Potter nie ma czasu przyjdź o 00.00 wtedy pogadamy
-dobrze profesorze.Harry załamany wstał i poszedł na błonia
tam natknął się na Draco .
Draco jak zawsze był arogancki
-No kogo my tu mamy słynny Harry Potter
-Ee tam jak słynny i weź się od mnie odczep bo zarobisz
-I niby mam się ciebie bać ?
-Mayfloy odczep się i daj mi święty spokój
Harry odszedł usiadł nad jeziorem i zaczął rozmyślać zbliżała się północ wiedział że musi iść do
profesora Dumbeldora. Wstał i wszedł do zamku kierunku wieży Dyrektora Hogwartu .Nie wiedział jak mam się zachować i co mam powiedzieć stanoł, podał ponownie hasło i stał tak w zamyśleniu na schodach bojąc się nie wiedział co tam na niego czeka.
cdn
-Lily

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz